Witamy!

PATRONOWIE PARAFII

WITAMY

NA INTERNETOWEJ STRONIE

PARAFII HANDZLÓWKA


 

Panie, nasz Boże, Ty przez świętych apostołów Piotra i Pawła dałeś swojemu Kościołowi podstawy chrześcijańskiej wiary, za ich wstawiennictwem udziel nam pomocy  i doprowadź nas do wiecznego zbawienia. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego,  Bóg, przez wszystkie wieki wieków. Amen.

 

IDŹCIE  I GŁOŚCIE

    Rok duszpasterski 2016/2017 ma być przeżywany pod hasłem „Idźcie i głoście", które jest nawiązaniem i zarazem kontynuacją czteroletniego programu „Przez Chrystusa, 
z Chrystusem, w Chrystusie. Przez wiarę i chrzest do świadectwa". Celem tegorocznego programu jest kształtowanie w wiernych duchowości chrzcielnej oraz postawy chrześcijanina podążającego za Chrystusem i głoszącego świadectwo przynależności do Zbawiciela.

 

EWANGELIA NA  28 Niedzielę zwykłą – 15.10.2017 ROK

A Jezus znowu w przypowieściach mówił do nich: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: "Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę: woły i tuczne zwierzęta pobite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!" Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy [ich], pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: "Uczta wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie". 10 Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala zapełniła się biesiadnikami. 11 Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka, nie ubranego w strój weselny. 12 Rzekł do niego: "Przyjacielu, jakże tu wszedłeś nie mając stroju weselnego?"2 Lecz on oniemiał. 13 Wtedy król rzekł sługom: "Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów". 14 Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

Bóg zaprasza wszystkich bez wyjątku do nieba. Nie wszyscy chcą, nie wszyscy dbają o „strój weselny”- życie w przyjaźni z Bogiem. Od naszej dobrej woli, od naszego podejście do Mszy świętej /uczty/ zależy też nasz wieczność…

Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».-   Jezus.  

 

 

IDŹMY NAPRZÓD Z NADZIEJĄ!

 

List pasterski Konferencji Episkopatu Polski zapowiadający XVII Dzień Papieski
obchodzony 8 października 2017 roku

 

 

Umiłowani w Chrystusie Panu!
Siostry i Bracia!

 

            W najbliższą niedzielę będziemy obchodzićXVII Dzień Papieski. Jego hasło brzmi: Idźmy naprzód z nadzieją!Zostało ono zaczerpnięte ze słów zawartych w przesłaniu, które na przełomie tysiącleci skierował do Kościoła św. Jan Paweł II (NMI, 58). Dzisiaj, po 16 latach, słowa te nie straciły niczego ze swej aktualności. Nadal są dla nas bardzo trafnym przynagleniem. Tym bardziej, że jesteśmyubogaceni przeżyciem Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w lipcu 2016 roku i związaną z nimi wizytą papieża Franciszka w naszej Ojczyźnie. Ponadto zakończyliśmy obchody Jubileuszu 1050-lecia chrztu Polski, podczas któregodziękowaliśmy Bogu za dar wiary obecny w naszej Ojczyźnie od ponad tysiąclecia. Znajdujemy się w jakimś sensie w sytuacji analogicznej do tej po zakończeniu obchodów Wielkiego Jubileuszu Roku 2000, kiedy św. Jan Paweł II ogłosił List Apostolski Novo MillenioIneunte zawierający wezwanie:Idźmy naprzód z nadzieją! Każdy jubileusz jest bowiem nie tylko wspomnieniem i uczczeniem rocznicy, ale nade wszystko otwarciem nowej perspektywy dla wiary. Chciejmy więc na nowo usłyszeć dziś wezwanie do prawdziwie chrześcijańskiej nadziei.

 

Słowo Boże mówi o nadziei

            Dzisiejsze czytania mszalne wskazują na najgłębsze fundamenty chrześcijańskiej nadziei. Nie wynika ona z ufności w nasze siły i zdolności, nie jest oparta na szczęśliwym zbiegu okoliczności czy łaskawości losu, nie jest także dobrym nastrojem czy tanim pocieszeniem. Nadzieja rozpalająca serce człowieka wierzącego płynie natomiast z Boga, z Jego mocy i miłości, która nas otacza. Już pierwsze czytanie ukazuje, że Bóg niezmiennie stawia przed człowiekiem wyraźne, jasne wymagania, zachęcając go do wybierania dobra i porzucenia grzechu. Pójście tą drogą oznacza w konsekwencji nową, lepszą historię życia, spełniającą pragnienie ludzkiego serca, które –choć czasami nie do końca świadomie – tęskni jednak za świętością i wypływającym z niej pokojem. Modlitwa wyrażona w psalmie odwołuje się do miłosierdzia, które Bóg okazuje człowiekowi. Święty Paweł zaś usilnie zachęca każdego z nas, odwołując się do napomnienia w Chrystusie, do mocy przekonującej Miłości, aby odpowiedzieć miłością na Bożą miłość. Wreszcie wskazuje nam na uniżenie i wyniszczenie, jakiemu dobrowolnie poddał się dla naszego zbawienia Syn Boży, co oznacza, że i Jego uczniowie powinni uzbroić się w pokorę. W dzisiejszej Ewangelii widzimy natomiast postawę, która powinna być owocem chrześcijańskiej nadziei. Chrystus Pan pochwala drugiego syna, który potrafi wypełnić wezwanie ojca kierowane do niego. Wezwanie to mogło być trudne, niezgodne z jego wcześniejszymi zamiarami, dlatego spowodowało pierwotną odmowę. Jezus Chrystus tym samym wskazuje na prawdziwą wiarę, domagającą się przemiany wewnętrznej, prowadzącą do zmiany postaw życiowych.

 

Nadzieja w życiu św. Brata Alberta

Przeżywamy obecnie rok Świętego Brata Alberta. Niewątpliwie był to człowiek, który potrafił dojrzewać w nadziei i miłości. Nie poddawał się, gdy przychodziły trudności, których doznał wiele. Był przy tym niezwykle konsekwentny w swych wyborach życiowych. Pozwolił, by kształtowała go miłość – jak napisał o nim młody kapłan Karol Wojtyła w dramacie pt. Brat naszego Boga. Życie św. Brata Alberta jest wyraźnym znakiem, że głęboko przyjętachrześcijańska nadzieja nie jest indywidualistyczna, prowadzi do innych, zwłaszcza do potrzebujących. Nie cofa się przed cierpieniem, jest zdolna do wyrzeczeń, promieniuje na innych i ich inspiruje. Młody Adam Chmielowski, ożywiony miłością do Ojczyzny, podjąłwalkę zbrojną z zaborcami. Pełna poświęcenia postawa szybko naznaczyła go dozgonnym znamieniem – w wieku 18 lat, walcząc w Powstaniu Styczniowym, stracił nogę. Odkrywając w sobie talent malarski kształcił się artystycznie w Warszawie i Monachium. Jednak później zaczął bardziej cenić życie pośród i dla ludzi, których wydaje się, że nikt inny nie cenił.Powiedział o nim kardynał Karol Wojtyła: „rzucony na kolana przed majestatem Bożym, upadł na kolana przed majestatem człowieka i to najbiedniejszego, najbardziej upośledzonego, przed majestatem ostatniego nędzarza”.BratAlbertzamieszkał w krakowskiej miejskiej ogrzewalni razem z bezdomnymi i tułaczami, z alkoholikami iprzeżywającymi przeróżne dramaty życiowe.Zostawił dla nich wszystko. Zrozumiał, że tylko w taki sposób będzie w stanie dać tym ludziom prawdziwą nadzieję; nadzieję pochodzącą od Boga. Poszedł drogą heroicznej miłości. Ofiarował nie tylko coś od siebie, ale przede wszystkim dał samego siebie. Takim stylem życia potrafił zainspirować innych, zyskując sobie miano „najpiękniejszego człowieka swego pokolenia”. Wspólnotowy wymiar jego nadziei ujawnił się także w założeniu Zgromadzenia Braci Albertynów, a później Zgromadzenia Sióstr Albertynek.

 

Nadzieja w wymiarze społecznym

Ojciec Święty Benedykt XVI przypomina w encyklice Spesalvi, że„każde poważne i prawe działanie człowieka jest czynną nadzieją”(Spesalvi,35). Opatrzność Boża pozwala nam cieszyć się niezmierzoną ilością takich błogosławionych działań, podejmowanych wczoraj i dziś w przestrzeni indywidualnej i publicznej. Niewątpliwie w tę perspektywę wpisuje się nadchodzący jubileusz 100-lecia odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę.

Odzyskana wolność pozwoliła między innymi na utworzenie Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. U podstaw jego powołania legło przekonanie, że odradzająca się w wymiarze państwowym Polska, aby była silna, musi kształcić inteligencję świadomą swych chrześcijańskich korzeni. Uczelnia ta wkracza właśnie w jubileuszowy, setny rok działalności. W swej bogatej historii szczyci się niemal ćwierćwieczną współpracą z księdzem, późniejszym biskupem, arcybiskupem i kardynałem – Karolem Wojtyłą, który kierował Katedrą Etyki na Wydziale Filozofii aż do pamiętnego październikowego konklawe w 1978 roku. Katolicki Uniwersytet Lubelski odegrał nie do przecenienia rolę budzenia nadziei w czasach, kiedy o nią było naprawdę trudno. Jest on dowodem na to, iż warto podejmować wyzwania dalekosiężne, angażujące umysły i serca wielu, aby ewangelicznie przemieniać oblicze tej ziemi. Na tym polega także prawdziwy patriotyzm.

            Opisując współczesną sytuację kulturową i społeczną Ojciec Święty Franciszek zauważa: „W kulturze często zdominowanej przez technikę jest jakby coraz więcej różnych form smutku i samotności, w które popadają ludzie, także wielu młodych. Przyszłość rzeczywiście zdaje się być zakładnikiem niepewności, która nie pozwala na osiągnięcie stabilizacji. W ten sposób często rodzą się uczucia melancholii, smutku i nudy, które mogą powoli doprowadzić do rozpaczy. Potrzebni są świadkowie nadziei i prawdziwej radości, aby odpędzić iluzje, które obiecują łatwe szczęście ze sztucznymi rajami. Głęboka pustka wielu osób może być wypełniona przez nadzieję, jaką nosimy w sercach, z wypływającą z niej radością. Istnieje wielka potrzeba poznania radości, która objawia się w sercu dotkniętym przez miłosierdzie. Doceńmy zatem słowa Apostoła: „Radujcie się zawsze w Panu” (Flp4,4; por. 1 Tes 5, 16) (Misericordia et Misera, 3).

            Nadzieja jest zawsze spodziewaniem się dobra. My, chrześcijanie opieramy ją na wierności Boga, na Jego nieodwołalnej miłości miłosiernej, jaką nieustannie okazuje każdemunas. Jest ona niemal na wyciągnięcie ręki. Jeśli pozwolimy Bogu działać w nas samych, wówczas objawi On swą moc, która będzie widoczna w życiu indywidualnym, rodzinnym, społecznym, politycznym, narodowymi międzynarodowym.

 

Siostry i Bracia!

Za tydzień, dziękując Bogu za wielki pontyfikat św. Jana Pawła II, przeżywać będziemy XVII Dzień Papieski pod hasłem Idźmy naprzód z nadzieją!Odbędzie się wtedy zbiórka środków na fundusz stypendialny Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, która została powołana przez Konferencję Episkopatu Polski. Od siedemnastu lat jest ona żywym pomnikiem św. Jana Pawła II.

Wsparcie dla Fundacji, o które z ufnością prosimy, umożliwia realizowanie nadziei uzdolnionej młodzieży pochodzącej z niewielkich miejscowości, z niezamożnych rodzin. Dzięki darczyńcom już cztery tysiące młodych ludzi mogło z powodzeniem ukończyć studia na najlepszych polskich uczelniach. Ufamy, że tegoroczna kwesta pozwoli na kontynuowanie stypendiów i pokrycie kosztów formacyjnych obozów wakacyjnych dla uczniów gimnazjów, szkół ponadgimnazjalnych i studentów. Takich stypendystów jest obecnie około dwa tysiące. Fundacja wspiera ich od początku gimnazjum do ukończenia studiów. Ofiarność każdego darczyńcy otwiera przed tymi młodymi ludźmi zachwycające horyzonty nadziei. Za zrozumienie i wsparcie tego dzieła – tak bliskiego sercu św. Jana Pawła II – serdecznie dziękujemy.Bóg zapłać!

Rozpoczynając miesiąc różańca prośmy Niepokalaną Dziewicę, Gwiazdę Nadziei,aby uzdolniła nas do podjęcia z entuzjazmem papieskiego wezwania: Idźmy naprzód z nadzieją!Wypowiedzmy za św. Janem Pawłem II słowa modlitwy: „Maryjo, naucz nas Twojego zawierzenia, Twojej nadziei i Twojej miłości. Naucz nas wychodzić ku Twojemu Synowi. Prowadź nas do Niego. Niech On będzie odpowiedzią na wszystkie nasze pytania. Naucz nas wychodzić ku innym ludziom, może bardziej biednym i samotnym niż każdy z nas” (Częstochowa, 15 sierpnia 1991 r.).

Na podążanie szlakami wytyczanymi przez prawdziwie chrześcijańską nadzieję z serca wszystkim błogosławimy

 

 

Podpisali: Kardynałowie, Arcybiskupi i Biskupi
obecni na 376. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski,

Zakopane, 6-7 czerwca 2017 r.

Zapytanie ofertowe

 

ZAPYTANIE OFERTOWE

Opracowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej remontu  dawnejplebani w Handzlówce i zagospodarowanie otoczenia.

 

I. ZAMAWIAJĄCY

Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Wsi Handzlówka, 37-123 Handzlówka 264,

NIP:  815 -14-99-094

Tel.: 696 490 861, 506 551 427

www.handzlowka.parafia.info.pl

E-mail: ziemialancucka@gmail.com

 

II. OPIS PRZEDMIOTU ZAMÓWIENIA

1.      Przedmiotem niniejszego zapytania ofertowego jest:

Opracowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej wraz z uzyskaniem skutecznego pozwolenia lub decyzji właściwego organu administracji architektoniczno-budowlanej na wykonanie robót z wymaganymi uzgodnieniami i innymi pozwoleniami.  

Celem inwestycji jest zaadoptowanie obiektu dawnej plebani na potrzeby Centrum Wsparcia Rodziny – Handzlówka, czyli zadania społecznego numer ZS/1/2018, zgłoszonego do Lokalnego Program Rewitalizacji Gminy Łańcut na lata 20016-2022. W budynku wraz z zapleczem będą realizowane działania związane m.in. z  aktywizacją młodzieży, rozwojem zasobów ludzkich, poradnictwem specjalistycznym, wsparciem dla rodzin. 

Adres budynku – Handzlówka 107

Szczegółowe informacje na temat zadania inwestycyjnego znajdują się w dokumencie Lokalny Program Rewitalizacji Gminy Łańcut na lata 2016 -2022

- część inwestycyjna strony 90-92 dokumentu,

- część społeczna strony  107-108 dokumentu

Dokument do pobrania ze strony www.gminalancut.pl zakładka rewitalizacja

     Uwaga! Obiekt wpisany do gminnej ewidencji zabytków.

 

2. Najważniejsze zadania rzeczowo-techniczne do wykonania

a) działka numer 771 kompleksowa modernizacja budynku starej plebani

-zaadoptowanie poddasza,

- remont kuchni,

- remont łazienek,

- wymiana lub konserwacja podłóg,

- wymiana instalacji elektrycznych,

- zaadoptowanie pomieszczeń na parterze,

 - odwodnienie budynku,

- ocieplenie stropów i piwnic,

- modernizacja systemów grzewczych,

- modernizacja instalacji wodno - kanalizacyjnych,  - montaż instalacji energooszczędnych (panele słoneczne, ogniwa fotowoltaiczne).

b) działka numer 781 zagospodarowanie części terenu

- boisko sportowe,

- plac zabaw,

- mała architektura,

- ścieżki, nasadzenia roślin,  

- oświetlenie, ogrodzenie i monitoringu

 

c)  działka numer 728

- parking

 

Poszczególne rozwiązania projektowe, materiałowe, kolorystykę  Wykonawca będzie uzgadniał z Zamawiającym.

 

3. W zakres dokumentacji projektowo-kosztorysowej wchodzi:

- projekt budowlany - 4 egz. wersja papierowa

- projekt wykonawczy - 4 egz. wersja papierowa

- przedmiar robót - 2 egz. wersja papierowa

- kosztorys inwestorski - 2 egz. wersja papierowa

- specyfikację techniczną wykonania i odbioru robót - 2 egz. wersja papierowa

- skuteczne uzyskanie pozwolenia budowlanego lub decyzja właściwego organu administracji architektoniczno-budowlanej na wykonanie robót z wymaganymi uzgodnieniami i innymi pozwoleniami

 

- elektroniczna wersja dokumentacji projektowo-kosztorysowej (format: *.doc, rysunki w formacie *.pdf) – 1 egz. nośnik CD

5. Dokumenty należy wykonać z należytą starannością zgodnie z wymogami ustawy, a w szczególności:

 

- Ustawy z dnia 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane (tekst jedn. Dz.U. z 2017 r. poz. 1332)

 

- Rozporządzenia Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej z dnia 25 kwietnia 2012 r. w sprawie szczegółowego zakresu i formy projektu budowlanego (Dz. U. z 2012 r., poz. 462)

 

- Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 2 września 2004 r. w sprawie szczegółowego zakresu i formy dokumentacji projektowej, specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych oraz programu funkcjonalno-użytkowego (Dz. U. z 2013 r, poz. 1129)

 

- Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 18 maja 2004 r. w sprawie określenia metod i podstaw sporządzania kosztorysu inwestorskiego, obliczania planowanych kosztów prac projektowych oraz planowania kosztów robót budowlanych określonych w programie funkcjonalno-użytkowym (Dz. U. z 2004 r. nr 130, poz. 1389)

 

Wykonawca opisze w dokumentacji technologię robót oraz materiały budowlane, urządzenia i inne wyroby w sposób zapewniający zachowanie uczciwej konkurencji oraz równe traktowanie uczestników postępowania przetargowego na wykonanie robót wg przedmiotowej dokumentacji.

Wykonawca w trakcie sporządzania dokumentacji projektowo-kosztorysowej oraz specyfikacji technicznych wykonania i odbioru robót budowlanych zobowiązany jest uwzględnić przepisy ustawy Prawo zamówień publicznych. Informacje w zakresie technologii wykonania robót, rozwiązań technicznych, doboru materiałów i urządzeń, zawarte w dokumentacji projektowej powinny określać przedmiot umowy o roboty budowlane bez używania nazw własnych, patentów, znaków towarowych i nazw producentów a poprzez określenie parametrów precyzujących ich rodzaj, wielkość, standard oraz inne istotne dane.

 

Wykonawca zobowiązuje się stosować w dokumentacji optymalne rozwiązania konstrukcyjne, materiałowe i kosztowe, w celu uzyskania właściwych standardów. W rozwiązaniach projektowych będą zastosowane wyroby budowlane (materiały) dopuszczone do obrotu i powszechnego stosowania.

 

6. Mapę do celów projektowych zamawia Wykonawca (jeżeli jest wymagana).

 

7. Wskazana jest wizja lokalna w terenie objętym pracami projektowymi.

 

8. Zamawiający nie dopuszcza składania ofert częściowych.

 

9.  Planowanym źródłem finansowania inwestycji jest Regionalny Program Operacyjny Województwa Podkarpackiego na lata 2014-2020 – Zintegrowane Inwestycje Terytorialne. W związku z powyższym zakres kosztorysowo-projektowy dokumentacji powinien obejmować wydatki, które będą zakwalifikowane przez instytucję zarządzającą jako „wydatki kwalifikowane”.

 

 

III.TERMIN WYKONANIA ZAMÓWIENIA

 

Zamówienie należy wykonać w następujących terminach:

1) Rozpoczęcie – od daty zawarcia umowy

2) Zakończenie – koncepcja do 15 grudnia 2017 r., komplet dokumentacji technicznej do 31 maja 2018 r.

 

IV.OPIS SPOSOBU PRZYGOTOWANIA OFERT

 

1. Wymagania podstawowe.

- Wykonawca może złożyć tylko jedną ofertę.

- Oferta musi być podpisana przez osoby upoważnione do reprezentowania Wykonawcy.

- Wykonawca ponosi wszelkie koszty związane z przygotowaniem i złożeniem oferty.

 

2. Forma oferty.

- Oferta musi być sporządzona w języku polskim, mieć formę pisemną

 

V. MIEJSCE, TERMIN SKŁADANIA OFERT ORAZ SPOSÓB WYBORU

 

1. Oferty należy składać w siedzibie Zamawiającego Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju Wsi Handzlówka 37-123 Handzlówka 264 lub na adres e-mail ziemialancucka@gmail.com

w terminie do dnia  4  września 2017 r.

Kryterium decydującym o wyborze oferty jest cena.

 

IX.DODATKOWE INFORMACJE

1. Informacja o terminie i miejscu podpisania umowy zostanie przekazana telefonicznie Wykonawcy, którego ofertę wybrano.

2. Zamawiający zastrzega sobie prawo unieważnienia przedmiotowego zapytania ofertowego bez podania przyczyny na każdym jego etapie, prawo zamknięcia postępowania bez dokonywania wyboru najkorzystniejszej oferty.

Osoba do kontaktu:   Jakub Czarnota , tel. 506 551 427, e-mail ziemialancucka@gmail.com

 

„Niepokalana Matka Boża zawsze dziewica Maryja, ukończywszy swoje ziemskie życie, została wzięta do chwały nieba z duszą i ciałem” – to fragment z Konstytucji Apostolskiej Munificentissimus Deus, ogłoszonej przez Piusa XII w 1950 roku. Na mocy tego orzeczenia Wniebowzięcie Maryi jest dogmatem Kościoła katolickiego. 15 sierpnia obchodzimy Uroczystość Wniebowzięcia Maryi.

Dlaczego to święto ustanowiono prawie po 2000 lat? Jak znaleziono świadków, którzy to widzieli? Po co je wprowadzono? Trzeba odróżnić samo święto wniebowzięcia (jedno z najbardziej starożytnych) od dogmatu ogłoszonego w 1950 r. Zacznijmy zatem od pewnego wstępu, a mianowicie od krótkiej refleksji o naturze dogmatów.

Można przyjąć, że współczesne znaczenie samego terminu dogmat zostało określone dopiero przez Sobór Watykański I: „Wiarą boską i katolicką należy wierzyć w to wszystko, co jest zawarte w słowie Bożym spisanym lub przekazanym Tradycją i przez Kościół jest podawane do wierzenia jako przez Boga objawione, czy to w uroczystym orzeczeniu, czy to w zwyczajnym i powszechnym nauczaniu”. W. Kasper zauważa, że powyższą definicję trudno uznać, pomimo jej ważności, za teologicznie wyczerpującą, jak to zdają się powszechnie sugerować podręczniki teologii systematycznej. Rozumienie dogmatu przyjęte po Sobór Watykański I wiąże się z niebezpieczeństwem prób statycznego ujęcia rzeczywistości wiary w zdaniach odizolowanych od całości depozytu wiary. Stąd wielkie znaczenie starożytnego i szerszego pojęcia dogmatu. Wypowiedzi dogmatyczne (w sensie współczesnym) nie są bowiem tożsame z pierwotnym słowem objawionym, które pozostaje normą dla wszystkich formuł dogmatycznych. A zatem dogmat słusznie rozumiany jest jako definitywny, kiedy uznaje się, że odsyła on do Tajemnicy, które przez żadną wypowiedź dogmatyczną nie może być wyrażone w sposób całkowicie obiektywny. Katolickie pojęcie dogmatu nie musi więc być zamknięte w sobie, a wręcz przeciwnie, pozostaje wciąż otwarte na wolność ducha Ewangelii.

Co z tego wszystkiego wynika? Ano to, że każdy dogmat powinien być widziany w perspektywie drogi, w której „Duch Święty prowadzi nas do całej prawdy”. Nie znaczy to, że dogmaty z czasem przestają być ważne, ale to, że prawda, czyli w ostateczności Jezus Chrystus, przekracza wszelkie sformułowania. Z drugiej strony dogmat nie spada z nieba, ani nie jest jakimś wymysłem Papieża, ale stanowi potwierdzenie czegoś, czym żył i żyje Kościół. Można powiedzieć, że ogłoszenie dogmatu jest uwieńczeniem pewnego procesu samorozumienia się Kościoła, a jednocześnie początkiem nowej drogi, o ile każde orzeczenie dogmatyczne jest ze swej natury otwarte na coraz głębsze rozumienie.

Dogmat o wniebowzięciu, choć ogłoszony w sposób uroczysty bardzo późno, bo w 1950 roku, nie jest jakimś novum(wymysłem) XX wieku. Zaśniecie Dziewicy (dormitio Virginis) i wniebowzięcie należą, zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie, do najbardziej starożytnych świąt maryjnych. Nauka o wniebowzięciu Maryi była jednomyślnie uznawana już w VII wieku. A zatem orzeczenie Piusa XII jest oficjalnym potwierdzeniem pewnej drogi Kościoła, a jednocześnie zdecydowanym wskazaniem na kierunek, w którym trzeba podążać. We wspomnianej na początku konstytucji apostolskiej Pius XII stwierdza: Ojcowie Kościoła i wielcy Doktorowie w homiliach i kazaniach, głoszonych ludowi z okazji dzisiejszego święta, mówili o Wniebowzięciu Bogarodzicy jako o prawdzie znanej i przyjmowanej przez wiernych chrześcijan; objaśniali ją obszernie oraz przy pomocy głębokich racji teologicznych podawali istotę i znaczenie tej prawdy.

Nie można sobie wyobrażać, że Kościół wierzy tylko w to, co zostało oficjalnie zdogmatyzowane. Dogmaty nie stanowią istoty życia Kościoła. Objawienie bowiem daleko przekracza sformułowania dogmatyczne. Chodzi o to, że Kościół – choć zbudowany na raz danym fundamencie Apostołów – nie jest jakimś statycznym zbiorem praw i przepisów. Jest żywym Ciałem ożywianym przez Chrystusowego Ducha, który z jednej strony nie pozwala mu nigdy zbłądzić w sprawach zasadniczych, a z drugiej prowadzi do coraz głębszego odkrywania sensu i znaczenia prawd wiary, które niekiedy na początku były dane jedynie w zalążku. Wniebowzięcie Maryi musi być widziane w tej właśnie perspektywie.

Wniebowzięcie Matki Bożej opiera się nie tylko na starożytnej tradycji liturgicznej, ale przede wszystkim na coraz głębszym rozumieniu Pisma Świętego. Cielesne macierzyństwo Maryi (poświadczone w Biblii) nie jest przecież tylko faktem biologicznym, ale najwyższym aktem wiary: ta, która przez wiarę przyjęła dla siebie i dla nas wszystkich zbawienie w swoim ciele, przyjęła je w pełni, dlatego dostąpiła zbawienia w pełni (w ciele i duszy). Innymi słowy, dogmat o wniebowzięciu jest konsekwencją (uświadomioną dzięki działaniu Ducha Świętego w Kościele) widzenia Maryi jako tej, w której odkupienie dokonało się w sposób najbardziej radykalny (czego znakiem jest również Jej niepokalane poczęcie).

Ale prawda o wniebowzięciu Maryi nie jest tylko wskazaniem na wyjątkowość Maryi. D. Flanagan zauważa, że cały proces, który doprowadził do ogłoszenia w 1950 r. dogmatu, charakteryzuje się zbytnim skoncentrowaniem na wniebowzięciu jako przywileju maryjnym oraz ignorowaniem eklezjalnych aspektów tej doktryny. Konstytucja apostolska Munificentissimus Deus wyraża wprawdzie nadzieję, że „wiara w cielesne wniebowzięcie Maryi umocni i uaktywni naszą wiarę w nasze własne zmartwychwstanie”, lecz nie podkreśla wzorczego charakteru samego wniebowzięcia. Proces dostrzegania eklezjologicznych (dotyczących wspólnoty Kościoła), antropologicznych (dotyczących człowieka) i eschatologicznych (dotyczących czasów ostatecznych) implikacji dogmatu rozpoczął się dopiero po ogłoszeniu definicji dogmatycznej. To przykład na to, że dogmat nie tylko kończy, ale i zaczyna proces wgłębiania się w prawdę objawioną. Chodzi m. in. o to, że wniebowzięcie Maryi nie wskazuje jedynie na wyjątkową rolę Maryi w historii zbawienia, ale jest światłem dla każdej jednostki i dla całego Kościoła, w którym możemy lepiej zrozumieć to, ku czemu zmierzamy.

Maryja jest figurą Kościoła, a to znaczy że w Niej zrealizowało się to, co – dzięki Bożemu miłosierdziu – może zostać zrealizowane w każdym z nas, jak np. bycie w niebie ciałem i duszą. Można zatem powiedzieć, że święto wniebowzięcia Maryi jest nie tylko okazją do uczczenia Matki Bożej, ale również wyrazem wiary w powołanie do życia wiecznego, razem z Maryją. Ogłoszenie dogmatu stanowiło oficjalne potwierdzenie tej wiary całych pokoleń wiernych. Nie gorszmy się zatem, że mamy święta, których w I wieku nie było (wtedy było tylko jedno święto: Zmartwychwstania Pańskiego, Paschy Pana). Duch Święty jak dobry pedagog prowadzi nas jednak wciąż do pełniejszego rozumienia tego, co – w sposób mniej lub bardziej ukryty – zostało dane w historycznym wydarzeniu Jezusa Chrystusa. Objawienie nie polegało (bo nie mogło!) na podaniu przez Boga spisu obowiązujących świąt i niezmiennych dogmatów. Bóg szanuje wolność człowieka, który potrzebuje czasu (i nowych przestrzeni), by coraz lepiej rozumieć Boga, świat i siebie. Zapewne niejedna prawda zostanie w Kościele pogłębiona, i być może niejedno jeszcze nowe święto zostanie ustanowione. Ta wielość ma głęboki sens, o ile pomaga nam pojąć różne aspekty centralnej tajemnicy śmierci i zmartwychwstanie Jezusa. Wniebowzięcie też jest przecież w gruncie rzeczy eksplikacją tej właśnie tajemnicy. Wniebowzięcie było możliwe dzięki zmartwychwstaniu Jezusa.

Pytanie o świadków, którzy mieliby widzieć wniebowzięcie, świadczy o pewnym niezrozumieniu tego, czym było wniebowzięcie. Pytanie to sugeruje bowiem, że wniebowzięcie było wydarzeniem historycznym (tak jak np. bieg Ireny Szewińskiej w Montrealu), a zatem ktoś powinien to widzieć, a jak nie widział, to znaczy, że tego czegoś w ogóle nie było. Wniebowzięcie jako takie przekracza historię. Przecież naiwnym byłoby wyobrażenie, że jacyś świadkowie patrzyli, jak np. uśpiona Maryja unosi się ku chmurom. Dogmat o wniebowzięciu Matki Bożej w ogóle nie musi opierać się na przekonaniu, że Matka Boża nie umarła, tylko zasnęła. W dogmacie tym nie chodzi o takie czy inne wyobrażanie sobie odejścia Maryi z tego świata, ale o doświadczenie wiary, że Matka Boża w momencie odejścia (myślę, że była to rzeczywista śmierć) otrzymała nowe, uwielbione ciało. To wydarzenie dotyczy jednak tego, co po tamtej stronie, a zatem domaganie się naocznych świadków nie ma sensu. Skąd to wiemy? Ano z coraz głębszego rozumienia tajemnicy Maryi, które to rozumienie dane jest przez Ducha Świętego Kościołowi. Tzw. nieomylność Papieża wypowiadającego się ex cathedra w sprawach wiary jest przecież przejawem bardziej podstawowej nieomylności całego Kościoła. Chodzi o to, że Kościół jako całość na mocy łaski Bożej (nie dzięki ludzkiej sile jego członków) nie może utracić prawdy (i miłości) Bożej. A zatem przyjęcie prawdy o wniebowzięciu nie opiera się na zeznaniach jakichś świadków, bo takich być nie może, ale na wierze, że rozumienie prawdy objawionej (tajemnica Chrystusa i tajemnica Maryi), do którego dochodzi Kościół jako taki (na czele z biskupem Rzymu), nie może być iluzją, gdyż sam Duch Święty prowadzi nas (Kościół) do odkrycia całej prawdy.

Pytanie zaś o historyczne źródła na temat wniebowzięcia jest o tyle sensowne, o ile dotyczy historycznej wiary Kościoła w to wydarzenie (takich źródeł \liturgia\ nie brak), ale jest zupełnie nie na miejscu, jeśli chce się traktować wniebowzięcie jako wydarzenie z tego świata, a więc historyczne w ścisłym znaczeniu tego słowa, i w konsekwencji chce się szukać tzw. źródeł historycznych. Wiara chrześcijańska jest oczywiście zakorzeniona w historii, ale to nie oznacza, że można ją zredukować do historycznych wydarzeń. Wniebowzięcie nie byłoby wzięciem do nieba, gdyby można je niejako zarejestrować i opisać dla przyszłych pokoleń. Zauważmy, że w sensie ścisłym nie ma również żadnych świadków samego momentu zmartwychwstanie Jezusa. Wydarzenie to przekraczało bowiem tę rzeczywistość. Unoszący się nad własnym grobem Pan Jezus jest jedynie alegorycznym obrazem tego, w co wierzymy.

Nie bójmy się zatem przyjąć prawdy o wniebowzięciu, gdyż – choć dogmatycznie sformułowana niecałe 50 lat temu – to stanowi eksplikację tego, w co Kościół wierzy od początku swego istnienia, a mianowicie tego, że skoro Chrystus zmartwychwstał to i my zmartwychwstaniemy, i będziemy żyli wiecznie razem z Maryją.

Dariusz Kowalczyk, jezuita

 

Na wspomniany temat można prowadzić wykłady kilka semestrów, ale nie oto przecież chodzi. Proszę sięgnąć do podręczników mariologicznych (np. R. Laurentin, Matka Pana, Warszawa 1989). Ponadto mogę tę rzeczywistość rozwinąć w ten sposób:

Papież Pius XII konstytucją apostolską „Munificentissimus Deus” z 1 listopada 1950 roku zdogmatyzował prawdę cielesnego wniebowzięcia Maryi (DH 3900-3903). Od strony treści ta prawda wiary wyraża, że Niepokalana Matka Boga, Maryja, zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia została z duszą i ciałem wzięta do chwały niebieskiej. Oznacza to, że tak jak początek ludzkiej egzystencji Maryi, tak też i koniec tej egzystencji ziemskiej został uświęcony przez Boży czyn - „została wzięta do nieba”. Chodzi tu o wyrażenie eschatologicznego dopełnienia człowieka Maryi, czyli to, co jest jednocześnie nadzieją nas wszystkich - dopełnione w cielesności życie we wspólnocie Trójjedynego Boga.

Od strony formalnej chodzi tu o klasyfikację teologiczną, że ta prawda wiary jest objawiona przez Boga. Dogmat ten nie mówi, że Pismo św. stanowi dla niego ostateczną podporę (podstawę). Papież odstępuje w tym wypadku od „tradycyjnego” fundamentu biblijnego i preferuje ciekawą drogę budowania tej prawdy wiary. Najpierw zwraca się z zapytaniem do biskupów (1), sięga do świadectw liturgii (2), a następnie bierze pod uwagę „głosy” teologów (cytowanych: Jan Damasceński, Germanus z Konstantynopola i Pseudo-Domestus) aż po Suareza (3) i dopiero jako ostatni fundament bierze ścisły związek Matki z Synem (4), tzn. skoro Maryja ma udział w walce Jezusa Chrystusa ze złem, to ma również udział w zwycięstwie Chrystusa nad śmiercią, a to oznacza cielesne przemienienie, zawarte we wniebowzięciu.

Podczas gdy pierwsze cztery wieki raczej „milczą” na ten temat, to już od IV w., na Wschodzie, zaczyna się mówić (najpierw w apokryfach) o końcu ziemskiego życia Maryi. Zachód zachowuje się raczej wstrzemięźliwie odnośnie do problemu śmierci Maryi, choć nie wątpi, że umarła. Wschód natomiast zaczyna się zapełniać licznymi świadectwami na temat wniebowzięcia Maryi, szczególnie od VII w., ale ujmuje je w fenomen „zaśnięcia Maryi” (dormitio). W swej argumentacji (np. Jan Damasceński) - broniącej rozpad ciała Maryi - opiera się głównie na trzech podstawowych prawdach maryjnych:

  1. Boże macierzyństwo: stąd wynika jej bycie przemienioną wraz z jej Synem, Jezusem Chrystusem (zrodzony z jej ciała; stąd jej ciało dzieli też los ciała Chrystusa);
  2. świętość Maryi, rozumiana jako wolność od grzechu i jego skutków (późniejsze Niepokalane Poczęcie);
  3. dziewictwo Maryi, rozumiane jako wieczne.

Scholastyka przejmuje dotychczasową argumentację. Dopiero przełom XVI i XVII w. odznacza się zmianą tekstów liturgii z „dormitio” (zaśnięcie) na „assumptio” (wniebowzięcie). Papież Pius IX, po ogłoszeniu dogmatu Niepokalanego Poczęcia Maryi (1854 r.) nie posunął się dalej i jednocześnie nie zdogmatyzował Wniebowzięcia. W tym czasie przeor klasztoru St. Paul powołuje do życia ruch promujący „wniebowzięcie Maryi”. W ślad za tym (poparcie) idzie Francja, Italia i Hiszpania. Ale Rzym nie reaguje. Podobnie i kongresy mariologiczne we Freiburgu i Rzymie nie poruszają tego tematu. I dopiero gdy ruch „assumpta” przenosi się do Kanady, zaczynają napływać do Rzymu petycje o dogmatyzację „wniebowzięcia” do pap. Benedykta XV. W roku 1940 dostarczono do Rzymu ponad 6 milionów podpisów (w tym ok. 504 biskupów). Pomimo głosów przeciwnych (np. teologów z Niemiec: Doellinger, Ernst) pap. Pius XII w 1946 roku rozesłał zapytanie w tej sprawie i aż 96 % życzyło sobie dogmatyzacji.

Widać wyraźnie, że podstawy ogłoszenia prawdy wiary o Wniebowzięciu Maryi nie leżą w teologii spekulatywnej, lecz jest to pełne wiary stanowisko wierzących. Droga do dogmatyzacji wiedzie przez związek tej prawdy z innymi (zob. a-c), a jej podstawa widziana jest w asystencji Ducha Świętego, który mieszka w Kościele. Z jednej strony widoczny jest związek Wniebowzięcia z Niepokalanym Poczęciem (jako szczególny jednorazowy związek z usprawiedliwieniem, czego skutkiem jest wniebowzięcie) i z Bożą Rodzicielką (z ciała Maryi pochodzi ciało Jezusa). A z drugiej strony właściwym uzasadnieniem dogmatu jest jego definiowanie z tzw. „factum ecclesiae”, tj. ze względu na obecny stan wiary Kościoła i jej zgodność z Tradycją.

W interpretacji wiary Kościoła podstawą definiowania jest oczywiście Pismo św. Dana prawda może być w różny sposób obecna w Biblii: explicite (wyraźnie), implicite (pośrednio), formaliter i virtualiter. W tym wypadku mamy do czynienia z osadzeniem biblijnym „implicite”, tzn. dogmat zawarty jest w Piśmie św. „pośrednio”. Podaje się główne teksty biblijne: Rdz 3,15; 1 Kor 15,20nn. Należy też dodać, że „milczenie” pierwszych wieków na temat Wniebowzięcia nie oznacza, że nie wierzono wówczas we wniebowzięcie Maryi, lecz że nie ma na to żadnych dokumentów.

Z kolei treść dogmatu bierze tu pod uwagę głównie osobę Maryi. Chociaż wymienia się inne prawdy maryjne, to nie stanowią one fundamentu do nowego dogmatu. Wyraźnie powiedziane jest o „końcu ziemskiego życia Maryi” (nie mówi się o sposobie, czy rodzaju tego finału), ale nie ma definiowania zmartwychwstania Maryi. Stąd Maryja została wzięta do nieba jako cała osoba, z duszą i ciałem. Ale wyrażenie „wzięta do niebieskiej chwały” oznacza też cielesne przemienie, czyli przemienienie eschatologiczne. Nie jest to jednak tylko „zmiana miejsca”, lecz także „zmiana stanu” (por. KKK 974 - ma udział w chwale zmartwychwstania jej Syna i w ten sposób antycypuje zmartwychwstanie wszystkich członków Jego Ciała).

 

Modlitwa o beatyfikację Sług Bożych
JÓZEFA I WIKTORII ULMÓW Z DZIEĆMI

Wszechmogący wieczny Boże,
dziękujemy Ci za świadectwo heroicznej miłości
małżonków Józefa i Wiktorii z dziećmi,
którzy oddali swoje życie ratując prześladowanych Żydów.

Niech ich modlitwy oraz przykład
wspierają rodziny w chrześcijańskim życiu
i pomagają wszystkim kroczyć prawdziwą drogą świętości.

Panie, jeśli jest to zgodne z Twoją wolą,
racz łaskawie udzielić mi łaski …, o którą Cię proszę przez ich wstawiennictwo
i zalicz ich do grona Błogosławionych.

Przez Chrystusa Pana naszego. Amen.

Ojcze nasz…
Zdrowaś Maryjo…
Chwała Ojcu…

Za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej w Przemyślu L.dz. 310/007/2017


Informacje o otrzymanych łaskach prosimy przesyłać na adres:

Postulacja Sług Bożych Józefa i Wiktorii ULMÓW
Plac Katedralny 4a
PL 37-700 PRZEMYŚL
tel. + 48.16 678 66 94; fax. +48.16 678 26 74
kuria@przemyska.pl

http://przemyska.pl/wp-content/uploads/2017/03/ulmowie_proces_foto.jpg

 

List pasterski Episkopatu Polski z okazji Roku św. Brata Alberta

Drodzy Bracia i Siostry!

Motywem przewodnim dzisiejszej liturgii słowa jest radosna nowina o Emmanuelu – Bogu bliskim każdemu z nas. O Bogu, który jest blisko nie tylko dla tych, którzy z troską Go szukają, ale również o Bogu, który pragnie bliskości tych, którzy poprzez różnego rodzaju nieszczęścia, porażki życiowe czy moralne zagubienie utracili poczucie Jego obecności. Szczyt owego zbliżenia się Boga do człowieka stanowi Wcielenie Bożego Syna, przyjście na świat poczętego z Maryi Dziewicy Jezusa Chrystusa, który „zbawia swój lud od jego grzechów” (Mt 1,21). Przeżywamy aktualnie ostatni tydzień liturgicznego czasu Adwentu, przygotowując się do świętowania narodzenia Emmanuela, Boga, którego pragnieniem jest bycie z nami.

1.     Rok św. Brata Alberta – kontekst, motywy oraz cel

Z dniem Bożego Narodzenia wiąże się w tym roku specjalna okoliczność. Sto lat temu, właśnie w ten dzień, gdy w południe dzwony wzywały do modlitwy Anioł Pański, narodził się dla nieba św. Brat Albert, opiekun nędzarzy i wydziedziczonych – „Brat naszego Boga”, jak trafnie określił go Karol Wojtyła[1]. Setna rocznica śmierci stanowi dobrą okazję, by przybliżyć wszystkim tę niezwykłą postać poprzez ogłoszenie roku 2016 /2017 Rokiem św. Brata Alberta.

Rok poświęcony uczczeniu tego szczególnego Patrona Miłosierdzia stanowi doskonałą kontynuację zakończonego niespełna miesiąc temu przez papieża Franciszka Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia. „Miłosierni jak Ojciec”  to hasło, które przyświecało nam w tym czasie i wzywało do odnowienia wiary w Boga – miłosiernego Ojca. Tak odnowiona wiara na skutek doświadczenia Bożej dobroci, przynieść powinna owoce w postaci przemiany serca, które otrzymuje nową wrażliwość, niejako nowe spojrzenie na otaczający nas świat. Prawdziwa przemiana serca z konieczności wyraża się na zewnątrz, w pełnym oddania miłosiernym działaniu na rzecz bliźnich. Taki był właśnie cel tego łaski czasu dla Kościoła ukazany nam przez papieża Franciszka: „aby uczynić świadectwo wierzących jeszcze mocniejszym i skuteczniejszym”[2]. W bezpośrednim następstwie Jubileuszu Miłosierdzia mamy okazję przyjrzeć się bliżej osobie św. Brata Alberta, który wyraziście ukazuje nam, jak w praktyce urzeczywistniać chrześcijańskie miłosierdzie.

W roku 2016 w naszej Ojczyźnie również przeżywaliśmy 1050. rocznicę Chrztu Polski. Okres ponadtysiącletnich dziejów chrześcijaństwa w naszym Narodzie zaowocował niezliczoną rzeszą świadków wiary: świętych i błogosławionych, osób duchownych i świeckich, tych którzy zostali wyniesieni na ołtarze, jak i tych ukrytych i nieznanych. Niewątpliwie do grona znaczących postaci w dziejach Polski należy św. Brat Albert, jako świadek miłosiernej miłości, zwłaszcza wobec ludzi ubogich i opuszczonych. Rok poświęcony św. Bratu Albertowi wpisuje się dobrze jeszcze z jednego powodu
w całokształt działań duszpasterskich Kościoła w Polsce. Temat określający charakter tego roku brzmi: świadectwo i misja, a hasłem które mu przyświeca są słowa zaczerpnięte
z Ewangelii: „Idźcie i głoście” (por. Mk 16,15)[3]. Jedną z zasadniczych misji chrześcijan to czynne miłosierdzie, miłość, która przejawia się w konkretnym działaniu. Święty Brat Albert jest bez wątpienia wyrazistym świadkiem niesienia Ewangelii ubogim.

 Pragniemy więc w sposób szczególny w nadchodzącym czasie ukazać tę wyjątkową osobę, jako wzór oraz patrona czynnej miłości bliźniego. Ojciec ubogich, jak nazywamy często św. Brata Alberta, może nas nauczyć jak w praktyce wypełnić nakaz Jezusa: „Bądźcie miłosierni, jak miłosierny jest wasz Ojciec w niebie”. Potrzeba nam takich świadków, aby nasze serca nie stygły, były wciąż i na nowo uwrażliwione na niezliczone biedy ludzkie, abyśmy stale w naszym postępowaniu byli inspirowani „wyobraźnią miłosierdzia”. Brat Albert wskazuje nam jak możemy otworzyć nasze serca „na tych wszystkich, którzy żyją na najróżniejszych peryferiach egzystencjalnych, które często dzisiejszy świat stwarza w sposób dramatyczny”[4].

2.     Adam Chmielowski – św. Brat Albert: powstaniec, malarz, święty opiekun ubogich

Kim był św. Brat Albert, cóż niezwykłego było w tym niepozornym „szarym mnichu”, którego klasztorem stał się świat materialnej i moralnej nędzy? Czym zasłużył sobie na miano, którym określali go współcześni: „Najpiękniejszy człowiek swojego pokolenia”[5]? Adam Chmielowski, bo tak brzmi jego świeckie imię i nazwisko, przyszedł na świat 20 sierpnia1845 r. w Igołomi pod Krakowem. Pochodził z rodziny zubożałej szlachty. Wcześniej stracił obojga rodziców – ojca, gdy miał 8 lat a matkę, gdy miał 14. Z domu rodzinnego wyniósł solidne podstawy życia religijnego oraz gorący patriotyzm. Na tyle silny, że w siedemnastym roku życia jako jeden z pierwszych zaciągnął się w szeregi powstania styczniowego. W bitwie pod Mełchowem 30 września 1863 r. został ciężko ranny w skutek czego amputowano mu nogę. Dozgonnie naznaczony został stygmatem miłości Ojczyzny.

Po klęsce powstania musiał udać się na emigrację. Był to czas, kiedy zwrócił się w kierunku sztuki. W latach 1870-1874 podejmuje systematyczne kształcenie w Akadami Sztuk Pięknych w Monachium. Maluje pierwsze obrazy i rozpoczyna artystyczną karierę. Znawcy przedmiotu zaliczają go do prekursorów polskiego impresjonizmu. Chmielowski uważał, że sztuka nie stanowi wartości samej w sobie, lecz powinna służyć wartościom wyższym, z których na pierwszym miejscu stawiał wartości religijne. Pragnął „sztukę i talent i myśli Bogu na chwałę poświęcić”[6]. W tym celu porzuca świat i wstępuje do nowicjatu oo. jezuitów. Po kilkumiesięcznym pobycie w zakonie odkrył, że Pan Bóg przewidział dla niego inną drogę powołania i misji.

Zwraca się w kierunku pogodnej duchowości św. Franciszka z Asyżu oraz jego idei Trzeciego zakonu dla świeckich. Stał się Patronem i Orędownikiem ludzi ubogich, wydziedziczonych, zepchniętych na „egzystencjalne peryferia”. Spotkanie z nędzą ogrzewalni miejskiej na krakowskim Kazimierzu, z nieludzkimi warunkami, w jakich przebywał tam tłum nędzarzy, poruszyło go dogłębnie. Postanowił, że ludzi tych w tak przerażającym położeniu nie pozostawi samych sobie i zdecydował się nimi zamieszkać. Wkrótce objął zarząd nad miejską ogrzewalnią i przekształcił ją w przytulisko, gdzie każdy potrzebujący mógł znaleźć pożywienie, dach nad głową a przede wszystkim miłosierne serce. Chcąc w pełni realizować  swą misję, 25 sierpnia 1887 r. przywdział habit Trzeciego zakonu św. Franciszka, od tego też czasu zaczął posługiwać się nowym imieniem: Brat Albert. Rok później złożył śluby zakonne. Aby sprostać tak wymagającemu zadaniu, jakim była opieka nad rzeszą ubogich, Brat Albert potrzebował współpracowników. Tak powstała nowa wspólnota zakonna nazwana przez Założyciela Braćmi Posługującymi Ubogim Trzeciego Zakonu św. Franciszka, popularnie zwana albertynami. Za umowną datę powstania zgromadzenia przyjęto rok 1888. Trzy lata później, w dniu 15 stycznia 1891 r. habit zakonny przybrały pierwsze Siostry Posługujące Ubogim – siostry albertynki, które podjęły się opieki nad ubogimi kobietami.

Istnienie obu zgromadzeń Brat Albert oparł na zasadzie ewangelicznego ubóstwa. Ojciec ubogich nie chciał posiadać niczego na własność, ani osobiście, ani wspólnotowo. Był przy tym spokojny o rozwój swoich dzieł, ponieważ bez zastrzeżeń ufał Bożej Opatrzności. Inną istotną zasadą jaką Brat Albert pozostawił swoim naśladowcom była zasada służby wobec tych, którym nikt inny nie chciał lub nie był w stanie usłużyć. Przytuliska stały się domami, gdzie ludzie bezdomni, nędzarze, niedołężni, żebracy, wyrobnicy bez zajęcia znajdą ratunek w swych ostatecznych potrzebach, a w dalszym celu mogą uzyskać poprawę stanu materialnego przez dobrowolną pracę zarobkową[7]. Przy tym, w swojej posłudze kierował się Brat Albert zasadą powszechności. Święty Paweł, jak słyszeliśmy w dzisiejszej lekcji, uważa się za powołanego, by „pozyskiwać wszystkich pogan dla posłuszeństwa wierze” (Rz 1,5). Brat Albert również przyjmuje do swoich przytulisk każdego ubogiego bez względu na narodowość, wyznanie lub pochodzenie.

3.     Aktualność przesłania Ojca ubogich

Czego uczy nas dzisiaj św. Brat Albert? Jakie przesłanie nam pozostawia? Uroczysty akt beatyfikacji w 1983 r. oraz kanonizacji w 1989 r. ukazują nam św. Brata Alberta jako wzór dla naszych czasów.

Świadectwo jego życia wskazuje najpierw na prawdę o nierozerwalnej więzi między miłosierdziem a chrześcijaństwem. Św. Jan Paweł II, jeszcze jako kardynał Karol Wojtyła, ujął tę prawdę oraz świadectwo o niej w sposób następujący: „Miłosierdzie i chrześcijaństwo to jedno i to samo. Jeśli nie byłoby miłosierdzia, nie ma chrześcijaństwa… Wyznanie wiary musi się dopełnić wyznaniem miłości…”[8]. Cóż więc znaczy nasza wiara bez miłosierdzia, bez konkretnego zaangażowania, wyrażającego troskę o bliźniego: chorego, samotnego, opuszczonego, ubogiego duchowo czy materialnie? Ten bliźni nie znajduje się gdzieś daleko. Z tym właśnie bliźnim utożsamia się sam Chrystus: „cokolwiek uczyniliście jednemu z braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40). W tym bliźnim Bóg staje się Emmanuelem – Bogiem z nami.

Z kolei powstaje pytanie, w jaki sposób powinniśmy dawać świadectwo ewangelicznej miłości? Kardynał Wojtyła wyjaśnia nam, jak chrześcijanin powinien wyrażać swoją wiarę: „Trzeba świadczyć swoim człowieczeństwem, trzeba świadczyć sobą i tutaj Brat Albert jest dla nas wzorem nieporównanym. Przecież on nie miał prawie żadnych środków, ślubował najsurowsze ubóstwo, nie dysponował żadnymi funduszami, żadnymi gotowymi instytucjami, tylko postanowił dawać siebie”[9]. Święty porzucił sztukę, powab kariery i sławy, aby duszę swoją oddać Bogu i bliźnim, nie zatrzymując nic dla siebie. A czym może być owo „dawanie siebie” dzisiaj dla nas? To nic innego jak codzienny trud, cicha ofiara ze swojego czasu, swoich sił, swojego zdrowia, to umniejszanie siebie w służbie bliźnim, to bycie „dobrym jak chleb, który dla każdego leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić i nakarmić się, jeśli jest głodny”[10].

Na zakończenie podamy jeszcze jedną naukę, przekazaną milczącym świadectwem świętego Ojca ubogich. To nauka o godności każdego człowieka, o konieczności okazywania szacunku i dobroci każdej ludzkiej osobie, ponieważ kryje ona w sobie niezatarty obraz Bożego podobieństwa. Tam, gdzie dla wielu trudno było dostrzec nawet człowieczeństwo, przykryte brudem nędzy i moralnego zaniedbania, św. Brat Albert dostrzegał oblicze Chrystusa cierpiącego – Ecce Homo. Prośmy Boga, o taką wiarę i taką wrażliwość, abyśmy mieli niewzruszone przekonanie, że to samemu Jezusowi służymy: karmiąc głodnych, dając dach nad głową bezdomnym, odziewając nagich, opatrując chorych, wyciągając rękę do spętanych nałogami, pocieszając strapionych, dobrze radząc wątpiącym, sprowadzając na właściwą drogę błądzących. Oby rok Jubileuszu setnej rocznicy śmierci św. Brata Alberta stał się nie tylko okazją do przypomnienia świadka bez reszty oddanego Bogu, ale przede wszystkim przynosił owoce przemiany serc, ożywionych nową i większą wrażliwością na ludzką biedę. Ufamy, że pobudzenie naszej wyobraźni miłosierdzia uwidoczni się także w konkretnych inicjatywach oraz dziełach, „aby świadectwo wierzących stało się jeszcze mocniejsze i skuteczniejsze”[11]. Prośmy Matkę Najświętszą, którą św. Brat Albert czcił szczególnym nabożeństwem, aby jako Matka Miłosierdzia wspierała swym wstawiennictwem wszystkich pragnących podążać szlakami miłosiernej miłości.

Podpisali: Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce
obecni na 373. Zebraniu Plenarnym
Konferencji Episkopatu Polski w Warszawie

 

Prezentacja słowna POAK w Handzlówce dla radia Fara.


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus

Dziś dla słuchaczy radia Fara o swojej działalności w POAK w Handzlówce opowiedzą prezes Krystyna Trojnar, wiceprezes Teresa Kuźniar, sekretarz Anna Kluz. Na samym początku historię przedstawi obecna prezes AK Krystyna Trojnar.

Pierwsze spotkanie kandydatów AK odbyło się 9 czerwca 1996 roku z inicjatywy ówczesnego ks. proboszcza – Czesława Wojnara.Ciąg dalszy artykułu w zakładce Akcja Katolicka / grupy parafialne/.... zapraszamy

Wakacyjne spotkanie Caritas

 

 

W piękną, słoneczną niedzielę, 12 lipca 2015r. zebraliśmy się na dorocznym, wakacyjnym spotkaniu Caritas, które odbyło się w Szkole Podstawowej w Handzlówce.

Jesteśmy bardzo wdzięczni – gdyż wielu mieszkańców Handzlówki odpowiedziało na nasze zaproszenie i przybyło na spotkanie.

            Zebranych serdecznie powitała Anna Drozd – przewodnicząca Parafialnego Zespołu Caritas, podziękowała obecnym za przybycie i złożyła życzenia wszelkiej pomyślności.

Ksiądz proboszcz Jan Bocek rozpoczął modlitwę, nawiązując do słów św. Fraciszka z Asyżu, będących hasłem naszego spotkania: „Bądź błogosławiony Panie ze wszystkimi Twoimi stworzeniami”, zwrócił uwagę, iż także nowa encyklika papieża Franciszka „Laudato sii” odnosi się do oddania chwały Bogu w stworzeniach. Ksiądz Jan pobłogosławił posiłek i wspólnie pomodliliśmy się o umiejętność dostrzegania piękna w otaczającym świecie i dziękczynienia za nie.

            To wielka radość, gdyż w spotkaniu uczestniczyło ponad 50 osób. W ciepłej, rodzinnej atmosferze, którą tworzyli sami zebrani, mogliśmy wspólnie świętować niedzielne popołudnie. Swoimi talentami instrumentalnymi podzielili się z nami – nasi rodzimi muzycy- Ryszard Kisała i Tadeusz Szpunar, a wszyscy zebrani odpowiedzieli pięknym, melodyjnym śpiewem piosenek okolicznościowych. Pan Zdzisław Kisała przyniósł na spotkanie historyczny list, który napisał do jego krewnego Walentego – Franciszek Magryś – działacz i społecznik. List odczytała Sylwia Cieszyńska. Słuchaliśmy z zainteresowaniem, czym żyli handzlowianie   początku XX wieku. To była niezwykła podróż w czasie i mimo upływu dziesiątków lat -  mamy podobne dążenia do współdziałania i popierania jedności i pracy społecznej.

            Dziękujemy serdecznie muzykom za wierne, coroczne koncertowanie dla nas. Dziękujemy pani dyrektor Halinie Sobek za serdeczne przyjęcie w Szkole Podstawowej.

            Dziękujemy pięknie wszystkim mieszkańcom Handzlówki, którzy przybyli na spotkanie, przynosząc ze sobą radość i pokój. Pozdrawiamy wszystkich tych, którzy z różnych przyczyn nie mogli być z nami i zapraszamy serdecznie na następne wakacyjne spotkanie – już za rok.

 

Członkowie Parafialnego Zespołu Caritas

Pielgrzymko - wycieczka Caritas do Radecznicy i Zamościa

 

W sobotni poranek, 11 lipca 2015r. wyruszyliśmy w ponad pięćdziesięcioosobowej grupie wakacyjną pielgrzymko-wycieczkę – tym razem na Roztocze. Cieszymy się bardzo, że mogliśmy podróżować całymi rodzinami: dzieci, rodzice i dziadkowie i wspólnie przeżyć niezapomniane chwile.

Jeszcze w Handzlówce, na dobrą drogę, pobłogosławił nam Ks. Proboszcz Jan. I z tym błogosławieństwem wyruszyliśmy najpierw do Radecznicy,  która leży w odległości ok. 40 km od Zamościa. W Radecznicy w Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego, uczestniczyliśmy w Eucharystii, następnie jeden z Ojców Bernardynów, opiekujących się sanktuarium, opowiedział nam historię tego miejsca. Objawienia św. Antoniego Padewskiego rozpoczęły się 8 maja 1664 r. Ukazał się on na Łysej Polanie - Szymonowi Tkaczowi i wyraził życzenie,  aby powstała na tym miejscu świątynia, gdzie wierni otrzymają za jego wstawiennictwem liczne łaski. Miejsca objawień św. Antoniego zostały upamiętnione sześcioma kaplicami, z których przetrwało cztery. W „ Kaplicy na Wodzie” zaczerpnęliśmy wody z cudownego źródełka. Ojciec przekazał nam również radosną wiadomość, że  4 lipca 2015 r. papież Franciszek nadał Sanktuarium św. Antoniego z Padwy w Radecznicy tytuł bazyliki mniejszej.

Następnie udaliśmy się do Zamościa, aby zwiedzić Ogród Zoologiczny. Cała nasza grupa mogła podziwiać egzotyczne i rodzime gatunki zwierząt w pięknie zagospodarowanym parku z uroczymi zbiornikami wodnymi, pięknymi nasadzeniami roślinnymi. Podziwialiśmy różnorodność stworzeń, obserwowaliśmy ich zachowania, niezwykłe kształty i barwy. Pewnie niejednokrotnie będziemy powracać do zamojskiego zoo.

Ostatnim punktem naszej wycieczki był zabytkowy, Wielki Rynek w Zamościu. Na schodach Ratusza zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia. Nieco później udaliśmy się do Muzeum Zamojskiego mieszczącego się w barwnych kamienicach ormiańskich. Pani przewodnik opowiedziała nam o historii miasta i jego mieszkańcach. Miasto Zamość zostało zaprojektowane jako „miasto idealne” przez B. Morando na zlecenie hetmana wielkiego koronnego Jana Zamoyskiego – wielkiego orędownika renesansu. W muzeum obejrzeliśmy makietę miasta z Wielkim Rynkiem i fortyfikacjami, eksponaty związane z Akademią Zamojską – trzecią po krakowskiej i wileńskiej wyższą uczelnią w Polsce. Obejrzeliśmy wystawy archeologiczne sakralne, etnograficzne.

W czasie wolnym, już indywidualnie, w małych grupkach wyruszyliśmy w poszukiwaniu ciekawych miejsc. Podziwialiśmy m.in. panoramę Zamościa z dzwonnicy Katedry Zamojskiej, w której wiszą trzy zabytkowe dzwony, w tym jeden z większych w Polsce „ Jan” o wadze 4,3 t ufundowany przez Jana Zamoyskiego oraz „ Tomasz” i „Wawrzyniec”.

Można powiedzieć, że św. Antoni nas prowadził, jako patron tego, co warto odnaleźć
i opiekował się naszą grupą. W radosnej atmosferze, pełni wrażeń powróciliśmy do Handzlówki.

Dziękujemy całej grupie, a szczególnie naszym najmłodszym  wycieczkowiczom, za wspólnie spędzony czas, za miłą atmosferę, którą tworzyliście. Zapraszamy na następną wyprawę w nieznane – już za rok!

Członkowie Parafialnego Zespołu Caritas

 

 

 

Historia i działalność Szkolnego Koła Caritas
Niepublicznego Gimnazjum w Handzlówce

 

 

            Pierwsze Szkolne Koło Caritas powstało w Handzlówce we wrześniu 2001r. z inicjatywy
ks. Stanisława Turonia (ówczesnego proboszcza) i pani Barbary Lenar przewodniczącej Parafialnego Zespołu Caritas. Początkowo koło skupiało uczniów ze Szkoły Podstawowej
i Niepublicznego Gimnazjum w Handzlówce. Opiekę nad wolontariuszami sprawowały nauczycielki panie Alicja Grad i Barbara Kuźniar.

            W roku 2003 Szkole Koło Caritas Niepublicznego Gimnazjum w Handzlówce rozpoczęło odrębną działalność i zostało wpisane do rejestru Szkolnych Kół Caritas Archidiecezji Przemyskiej. Początkowo w kole działało12 wolontariuszek.

            W maju 2005 roku obchodziliśmy wspólnie z wolontariuszami ze Szkoły Podstawowej uroczystość nadania imienia. Naszym patronem został św. Franciszek z Asyżu - krzewiciel miłości opartej na braterstwie stworzeń. W uroczystości nadania imienia uczestniczył m.in. dyrektor Caritas Archidiecezji Przemyskiej ks. Marian Bocho i opiekun szkolnych kół ks. Paweł Biernat.

            Obecnie w naszym kole Caritas działa 22 wolontariuszy. Opiekę duchową nad wolontariuszami sprawuje ks. proboszcz Jan Bocek, który wspiera nasze działania i pomaga w ich realizacji. Pomoc okazuje nam również dyrektor Gimnazjum Pan Stefan Ruta.

Z grupą Caritas spotykamy się zazwyczaj podczas długich przerw w szkole i omawiamy konkretne działania. Wykonujemy proste zadania, drobne prace. Własnoręcznie tworzymy kartki bożonarodzeniowe i wielkanocne, które później rozprowadzamy w parafii i za zebrane pieniądze kupujemy m. in.: odzież, książki, żywność dla osób potrzebujących w naszej miejscowości (ta akcja trwa od 2003r.).W tworzeniu kartek uczestniczą nie tylko wolontariusze, ale również ich rodzice, dziadkowie, rodzeństwo, sympatycy koła.

             Odwiedzamy chorych w Zakładzie Opiekuńczo - Leczniczym w Handzlówce
i wykonujemy dla nich zakupy. Spotykamy tam wspaniałych ludzi, którzy często nam powtarzają, że najcenniejsze dla nich jest słowo i obecność drugiej osoby. A zainspirowała nas do tego Pani Wanda (w 2004r.)– mieszkanka ówczesnego Domu Opieki w Handzlówce - która wykonywała zakupy dla swoich znajomych. Gdy pani Wanda odeszła – wykorzystaliśmy jej dobry pomysł i zorganizowaliśmy podobną pomoc. Nasze odwiedziny odbywają się w każdą sobotę od września do czerwca. Pomagamy naszym chorym w robieniu zakupów, a oni odwdzięczają się nam czymś znacznie cenniejszym - uśmiechem i modlitwą.

            Współpracujemy z Parafialnym Zespołem Caritas – który jest głównym organizatorem wielu działań w naszej miejscowości oraz ze Szkolnym Kołem ze Szkoły Podstawowej. Nasi wolontariusze m.in. uczestniczą w kwestach, rozdają paczki świąteczne osobom chorym i starszym w parafii i Zakładzie Opiekuńczo Leczniczym w Handzlówce. Wspólnie obchodzimy święto patrona św. Franciszka z Asyżu i patronalne święto Caritas w niedzielę Miłosierdzia Bożego, prowadzimy Modlitwę Różańcową i rozważania Drogi Krzyżowej. Wspieramy przygotowania „Spotkania Opłatkowego” dla organizacji działających w parafii, i integracyjnego „Wakacyjnego Spotkania Caritas”.

Uczestniczymy w spotkaniach formacyjnych organizowanych przez Caritas Archidiecezji Przemyskiej, które odbywają się w Rajskiem i Zboiskach.

 

Staramy się ciągle na nowo, mimo trudności, przypominać sobie i rozumieć słowa Jezusa:
„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych,
Mnieście uczynili”.

 

A także słowa św. Pawła:„Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia.”

 

 

 

Święci Apostołowie Piotr i Paweł

 

Kościół umieszcza w jednym dniu uroczystość św. Pawła wraz ze św. Piotrem nie dlatego, aby równał go w prymacie z pierwszym zastępcą Chrystusa. Chodzi jedynie o podkreślenie, że obaj Apostołowie byli współzałożycielami gminy chrześcijańskiej w Rzymie, obaj w tym mieście oddali dla Chrystusa życie swoje oraz że w Rzymie są ich relikwie i sanktuaria. Najwięcej jednak zaważyła na połączeniu pamiątki obu Apostołów w jednym dniu opinia, dzisiaj uznawana za mylną, że obaj Apostołowie ponieśli śmierć męczeńską tego samego dnia. Już w roku 258 obchodzono święto obu Apostołów razem dnia 29 czerwca, tak na Zachodzie, jak też i na Wschodzie, co wskazywałoby na powszechne przekonanie, że był to dzień śmierci obu Apostołów. Taki bowiem był bardzo dawny zwyczaj, że święta liturgiczne obchodzono w dniu śmierci męczenników, a potem także (od w. IV) - wyznawców.


Właściwe imię
 Piotra to Szymon (Symeon). Pan Jezus zmienił mu imię na Piotr przy pierwszym spotkaniu, gdyż miało ono symbolizować jego przyszłe powołanie. Pochodził z Betsaidy, miejscowości położonej nad Jeziorem Genezaret (Galilejskim). Był bratem św. Andrzeja, Apostoła, który Szymona przyprowadził do Pana Jezusa niedługo po chrzcie w rzece Jordan, jaki Chrystus Pan otrzymał z rąk Jana Chrzciciela (Mt 10, 2; J 1, 41). To, że Chrystus Pan zetknął się z Andrzejem i Szymonem w pobliżu rzeki Jordan, wskazywałoby, że obaj bracia byli uczniami św. Jana (J 1, 40-42). Ojcem Szymona Piotra był Jona (Jan), rybak galilejski. Kiedy Chrystus Pan włączył Piotra do grona swoich uczniów, ten nie od razu przystał do Pana Jezusa, ale nadal trudnił się pracą rybaka. Dopiero po cudownym połowie ryb definitywnie został przy Chrystusie w charakterze Jego ucznia wraz ze swoim bratem, Andrzejem (por. Łk 5, 1-11).
Kiedy Piotr przystąpił do grona uczniów Pana Jezusa, był już człowiekiem żonatym i mieszkał w Kafarnaum u teściowej, którą Pan Jezus uzdrowił (Mk 1, 29-31; Łk 4, 38-39). Tradycja wczesnochrześcijańska wydaje się potwierdzać, że miał dzieci, gdyż wymienia jako jego córkę św. Petronelę. Nie jest to jednak pewne.

Jezus bardzo wyraźnie wyróżniał Piotra wśród Apostołów. Piotr był świadkiem - wraz z Janem i Jakubem - wskrzeszenia córki Jaira (Mt 9, 23-26; Mk 5, 35-43; Łk 8, 49-56), przemienienia na górze Tabor (Mt 17, 1-13; Mk 9, 2-13; Łk 9, 28-36) i krwawego potu w Getsemani (Mt 26, 37-46; Mk 14, 33-42; Łk 22, 41-46). Kiedy Jezus zapytał Apostołów, za kogo uważają Go ludzie, otrzymał na to różne odpowiedzi. Kiedy zaś rzucił im pytanie: "A wy za kogo Mnie uważacie?" - usłyszał z ust Piotra wyznanie: "Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego". Za to otrzymał w nagrodę obietnicę prymatu nad Kościołem Chrystusa: "Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr (czyli skała), i na tej skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie" (Mt 16, 18-19).
Można byłoby wymienić jeszcze inne historie związane z Piotrem. Jezus ratuje Piotra, kiedy tonął w Jeziorze Galilejskim (Mt 14, 28-31). Piotr płaci podatek za Jezusa i za siebie monetą, wydobytą z pyszczka ryby (Mt 17, 24-27); od Piotra Pan Jezus zaczyna mycie nóg Apostołom przy Ostatniej Wieczerzy (J 13, 6-11). Przed pojmaniem Mistrza Piotr zapewnia Go o swojej dla Niego wierności (Mt 26, 33). W Getsemani występuje w obronie Jezusa i ucina ucho słudze arcykapłana, Malchusowi (Mt 26, 51-54; Mk 14, 47; Łk 22, 49-50; J 18, 10-11). On jeden, wraz z Janem, idzie za Chrystusem aż na podwórze arcykapłana. Jednak tu, rozpoznany, wyrzeka się ze strachu Jezusa i trzykrotnie potwierdza zaparcie się przysięgą. Kiedy zapiał kogut, przypomniał sobie przepowiednię Chrystusa i gorzko zapłakał (Mt 26, 69-75; Mk 14, 66-72; Łk 22, 54-62; J 18, 15-27).

Przed odejściem do nieba Pan Jezus zlecił Piotrowi najwyższą władzę pasterzowania nad Jego Apostołami i pozostałymi wiernymi wyznawcami (J 21, 15-19). Apostołowie od początku podjęli te słowa i uznali w Piotrze pierwszego spośród siebie. We wszystkich wykazach apostolskich Piotr jest zawsze stawiany na pierwszym miejscu (Mt 10, 2; Mk 3, 16; Łk 6, 14; Dz 1, 13). Pisma Nowego Testamentu wymieniają go 150 razy. Piotr proponuje Apostołom przyłączenie do ich grona jeszcze jednego w miejsce Judasza (Dz 1, 15-26). Piotr pierwszy przemawia do tłumu w dzień Zesłania Ducha Świętego i pozyskuje sporą liczbę pierwszych wyznawców (Dz 2, 14-36). Uzdrawia chromego od urodzenia i nawraca kilka tysięcy ludzi (Dz 3, 1-26). Zakłada pierwszą gminę chrześcijańską w Jerozolimie i sprawuje nad nią władzę sądowniczą (Dz 5, 1-11). To jego Chrystus poucza w tajemniczym widzeniu, że ma także przyjmować pogan i nakazuje mu udać się do domu oficera rzymskiego, Korneliusza (Dz 10, 1-48). Na Soborze apostolskim Piotr jako pierwszy przemawia i decyduje, że należy iść także do pogan, a od nawróconych z pogaństwa nie należy żądać wypełniania nakazów judaizmu, obowiązujących Żydów (Dz 15, 1-12). W myśl zasady postawionej przez Pana Jezusa: "Uderzę pasterza, a rozproszą się owce stada" (Mt 26, 31) - właśnie Piotr stał się głównym przedmiotem nienawiści i pierwszym obiektem prześladowań. Został nawet pojmany i miał być wydany przez króla Heroda Agryppę I Żydom na stracenie. Jednak anioł Pański wybawił go cudownie od niechybnej śmierci (Dz 12, 1-17).
Niebawem po uwolnieniu Piotr udał się do Antiochii, gdzie założył swoją stolicę (Ga 2, 11-14). Stamtąd podążył do Małej Azji i Koryntu (2 P 1, 1), aby wreszcie osiąść na stałe w Rzymie. Tu także poniósł śmierć męczeńską za panowania cesarza Nerona ok. 64 roku, umierając na krzyżu, jak mu to zapowiedział Chrystus (J 21, 18-19). O pobycie Piotra w Rzymie i jego śmierci piszą między innymi: św. Klemens Rzymski (+ ok. 97),
 List do Koryntian, 5; św. Ignacy z Antiochii (+ ok. 117), List do Rzymian 4, 3; św. Dionizy z Koryntu (+ 160); św. Ireneusz (+ 202); Euzebiusz -Historia Kościoła 2, 25, 8; św. Kajus Rzymski (+ 296) i wielu innych.

Św. Piotr zostawił dwa listy, które należą do ksiąg Pisma świętego Nowego Testamentu. Dyktował je swojemu uczniowi Sylwanowi (1 P 5, 12). Wyróżniają się one niezwykłą plastyką i ekspresją. Jako zwierzchnik Kościoła Piotr ma odwagę przestrzec wiernych przed zbyt dowolnym tłumaczeniem pism Pawła Apostoła (2 P 3, 14-16). Pierwszy list Piotr pisał ok. 63 r., przed prześladowaniem wznieconym przez Nerona. Pisał go z Rzymu. Drugi list, pisany również z Rzymu, prawdopodobnie został zredagowany w więzieniu, gdyż Piotr pisze o swojej rychłej śmierci. Tak więc list powstał w 64 lub 67 roku (2 P 1, 14).
O wielkiej popularności św. Piotra świadczą liczne apokryfy. Na pierwszym miejscu należy do nich
 Ewangelia Piotra, której fragment udało się przypadkowo odnaleźć w roku 1887 w Achmin w Górnym Egipcie. Mogła powstać już w latach 120-130 po Chrystusie. Kerygma Piotra - to rodzaj homilii. Powstała ona również ok. roku 130 i ma zabarwienie gnostyckie. Apokalipsa św. Piotra należała kiedyś do najbardziej znanych apokryfów. Pochodzi ona również z początków chrześcijaństwa, odnaleziona została w roku 1887 wraz z Ewangelią Piotra. Zawiera opis sądu i losu dusz po śmierci. Wreszcie apokryf już znacznie późniejszy, z V w., Dzieje Piotra i Pawła.Autor tak niepodzielnie łączy losy obu Apostołów, że oznacza datę ich śmierci nie tylko w jednym roku, ale nawet w jednym dniu. Nadto według autora obydwaj Apostołowie zostali pochowani w jednym miejscu. Wyznaczoną przez autora tego apokryfu datę śmierci przyjęło Martyrologium Rzymskie.

Św. Piotr poniósł śmierć męczeńską według podania na wzgórzu watykańskim. Miał być ukrzyżowany według świadectwa Orygenesa głową w dół na własną prośbę, gdyż czuł się niegodnym umierać na krzyżu jak Chrystus. Cesarz Konstantyn Wielki wystawił ku czci św. Piotra nad jego grobem bazylikę. Obecna bazylika Św. Piotra w Rzymie pochodzi z wieku XVI-XVII, zbudowana została w latach 1506-1629. Teren wokół bazyliki należy do Państwa Watykańskiego, istniejącego w obecnym kształcie od roku 1929 jako pozostałość dawnego państwa papieży. Liczy ono 0,44 km2powierzchni i zamieszkuje je ok. 1000 ludzi. Bazylika wystawiona na grobie św. Piotra jest symbolem całego Kościoła Chrystusa. Rocznie nawiedza ją kilkanaście milionów pielgrzymów i turystów z całego świata. W czasie prac archeologicznych przeprowadzonych w podziemiach bazyliki św. Piotra w latach 1940-1949 znaleziono pod konfesją (pod głównym ołtarzem bazyliki) grób św. Piotra.
Oprócz tej najsłynniejszej świątyni, wystawionej ku czci św. Piotra Apostoła, w samym Rzymie istnieją ponadto: kościół św. Piotra na Górze Złotej (Montorio), czyli na Janikulum, zbudowany na miejscu, gdzie Apostoł miał ponieść śmierć męczeńską; kościół św. Piotra w Okowach, wystawiony na miejscu, gdzie św. Piotr miał być więziony; kościół świętych Piotra i Pawła; kościółek "Quo vadis" przy Via Appia, wystawiony na miejscu, gdzie Chrystus według podania miał zatrzymać Piotra, usiłującego opuścić Rzym.

Św. Piotr, pierwszy papież, jest patronem m. in. diecezji w Rzymie, Berlinie, Lozannie; miast: Awinionu, Biecza, Duszników Zdroju, Frankfurtu nad Menem, Genewy, Hamburga, Nantes, Poznania, Rygi, Rzymu, Trzebnicy; a także blacharzy, budowniczych mostów, kowali, kamieniarzy, marynarzy, rybaków, zegarmistrzów. Wzywany jako orędownik podczas epilepsji, gorączki, febry, ukąszenia przez węże.

W ikonografii
 św. Piotr ukazywany jest w stroju apostoła, jako biskup lub papież w pontyfikalnych szatach. Od IV w. (medalion z brązu - Watykan, mozaika w S. Clemente) ustalił się typ ikonograficzny św. Piotra - szerokie rysy twarzy, łysina lub lok nad czołem, krótka, gęsta broda. Od XII wieku przedstawiany jest jako siedzący na tronie. Atrybutami Księcia Apostołów są: anioł, kajdany, dwa klucze symbolizujące klucze Królestwa Bożego, kogut, odwrócony krzyż, księga, łódź, zwój, pastorał, ryba, sieci, skała - stanowiące aluzje do wydarzeń w jego życiu, tiara w rękach.

http://brewiarz.pl/images/dot.gif


Paweł
 pochodził z Tarsu w Cylicji - Mała Azja (Dz 21, 39; 22, 3). Urodził się jako obywatel rzymski, co dawało mu pewne wyróżnienie i przywileje. W naglących wypadkach umiał z tego korzystać (Dz 16, 35-40; 25, 11). Nie wiemy, jaką drogą Paweł to obywatelstwo otrzymał: być może, że całe miasto rodzinne cieszyło się tym przywilejem; możliwe, że rodzina Apostoła nabyła lub po prostu kupiła sobie ten przywilej, bowiem i tą drogą także można było otrzymać obywatelstwo rzymskie w owych czasach (Dz 22, 28).
Szaweł urodził się w Tarsie ok. 8 roku po narodzeniu Chrystusa (niektórzy badacze podają czas między 5 a 10 rokiem). Jego rodzina chlubiła się, że pochodziła z rodu Beniamina, co także i Paweł podkreślał z dumą (Rz 11, 1). Dlatego otrzymał imię Szaweł (spolszczona wersja hebrajskiego Saul) od pierwszego i jedynego króla Izraela z tego rodu (panował w wieku XI przed Chrystusem). Rodzina Szawła należała do faryzeuszów - najgorliwszych patriotów i wykonawców prawa mojżeszowego (Dz 23, 6). Uczył się rzemiosła - tkania płótna namiotowego. Po ukończeniu miejscowych szkół - a trzeba przyznać, że Paweł zdradza duże oczytanie (por. Tt 1, 12) - w wieku ok. 20 lat udał się Apostoł do Palestyny, aby w Jerozolimie "u stóp Gamaliela" pogłębiać swoją wiedzę skrypturystyczną i rabinistyczną (Dz 22, 3). Nie znał Jezusa. Wiedział jednak o chrześcijanach i szczerze ich nienawidził, uważając ich za odstępców i odszczepieńców. Dlatego z całą satysfakcją asystował przy męczeńskiej śmierci św. Szczepana (Dz 7, 58). Nie mając jednak pełnych lat 30, nie mógł wykonywać wyroku śmierci na diakonie. Pilnował więc szat oprawców i zapewne pilnie ich zachęcał, aby dokonali egzekucji (Dz 7, 58-60).

Kiedy tylko Szaweł doszedł do wymaganej pełnoletności, udał się do najwyższych kapłanów i Sanhedrynu, aby otrzymać listy polecające do Damaszku. Dowiedział się bowiem, że uciekła tam spora liczba chrześcijan, chroniąc się przed prześladowaniem, jakie wybuchło w Jerozolimie (Dz 9, 1-3). Gdy Szaweł był blisko murów Damaszku, spotkał go Chrystus, powalił na ziemię, oślepił i w jednej chwili objawił mu, że jest w błędzie; że nauka, którą on tak zaciekle zwalczał, jest prawdziwą; że chrześcijaństwo jest wypełnieniem obietnic Starego Przymierza; że Chrystus nie jest bynajmniej zwodzicielem, ale właśnie tak długo oczekiwanym i zapowiadanym Mesjaszem. Było to w ok. 35 roku po narodzeniu Chrystusa, a więc drugim po Jego śmierci.
Po swoim nawróceniu Szaweł został ochrzczony przez Ananiasza, któremu Chrystus polecił to w widzeniu (Dz 9, 10-18). Po chrzcie Szaweł rozpoczął nową erę życia: głoszenia Chrystusa. Najpierw udał się na pustkowie, gdzie przebywał prawdopodobnie kilka miesięcy. Tam Chrystus bezpośrednio wtajemniczył go w swoją naukę (Ga 1, 11-12). Paweł przestudiował i przeanalizował na nowo Stare Przymierze. Następnie, po powrocie do Damaszku, przez 3 lata nawracał jego mieszkańców. Zawiedzeni Żydzi postanowili zemścić się na renegacie i czyhali na jego zgubę. Zażądali więc od króla Damaszku Aretasa, by wydał im Szawła. Szaweł jednak uciekł w koszu spuszczonym z okna pewnej kamienicy przylegającej do muru miasta. Udał się następnie do Jerozolimy i przedstawił się Apostołom. Powitano go ze zrozumiałą rezerwą. Tylko dzięki interwencji Barnaby, który wśród Apostołów zażywał wielkiej powagi, udało się przychylnie nastawić Apostołów do Pawła. Ponieważ jednak także w Jerozolimie przygotowywano na Apostoła zasadzki, musiał chronić się ucieczką do rodzinnego Tarsu.

Stamtąd wyprowadził Pawła na szerokie pola Barnaba. Razem udali się do Antiochii, gdzie chrześcijaństwo zapuściło już korzenie. Tamtejszej gminie nadali niezwykły rozwój przez to, że kiedy wzgardzili nimi Żydzi, oni udali się do pogan. Ci z radością przyjmowali Ewangelię tym chętniej, że Paweł i Barnaba zwalniali ich od obrzezania i prawa żydowskiego, a żądali jedynie wiary w Chrystusa i odpowiednich obyczajów. Zostali jednak oskarżeni przed Apostołami, że wprowadzają nowatorstwo. Doszło do konfliktu, gdyż obie strony i tendencje miały licznych zwolenników. Zachodziła obawa, że Apostołowie w Jerozolimie przychylą się raczej do zdania konserwatystów. Sami przecież pochodzili z narodu żydowskiego i skrupulatnie zachowywali prawo mojżeszowe.
Na soborze apostolskim jednakże (49-50 r.) miał miejsce przełom. Apostołowie, dzięki stanowczej interwencji św. Piotra, orzekli, że należy pozyskiwać dla Chrystusa także pogan, że na nawróconych z pogaństwa nie należy nakładać ciężarów prawa mojżeszowego (Dz 15, 6-12). Było to wielkie zwycięstwo Pawła i Barnaby. Od tej pory Paweł rozpoczyna swoje cztery wielkie podróże. Wśród niesłychanych przeszkód tak natury fizycznej, jak i moralnej, prześladowany i męczony, przemierza obszary Syrii, Małej Azji, Grecji, Macedonii, Italii i prawdopodobnie Hiszpanii, zakładając wszędzie gminy chrześcijańskie i wyznaczając w nich swoich zastępców. Oblicza się, że w swoich czterech podróżach, wówczas tak bardzo wyczerpujących i niebezpiecznych, Paweł pokonał ok. 10 tys. km dróg morskich i lądowych. Pierwsza wyprawa miała miejsce w latach 44-49: Cypr-Galacja, razem z Barnabą i Markiem; druga - w latach 50-53: Filippi-Tesaloniki-Berea-Achaia-Korynt, razem z Tymoteuszem i Sylasem; trzecia - w latach 53-58: Efez-Macedonia-Korynt-Jerozolima.
Aresztowany został w Jerozolimie w 60 r. Kiedy namiestnik zamierzał wydać Pawła Żydom, ten odwołał się do cesarza. Przebywał jednak w więzieniu w Cezarei Palestyńskiej ponad dwa lata, głosząc i tam Chrystusa. W drodze do Rzymu statek wiozący więźniów rozbił się u wybrzeży Malty. Na wyspie Paweł spędził trzy zimowe miesiące, w czasie których nawrócił mieszkańców. W Rzymie także jakiś czas spędził jako więzień, aż dla braku dowodów winy (Żydzi z Jerozolimy się nie stawili) został wypuszczony na wolność. Ze swojego więzienia w Rzymie Paweł wysłał szereg listów do poszczególnych gmin i osób. Po wypuszczeniu na wolność zapewne udał się do Hiszpanii (Rz 15, 24-25), a stamtąd powrócił do Achai. Nie wiemy, gdzie został ponownie aresztowany. Jednak sam fakt, że go tak pilnie poszukiwano, wskazuje, jak wielką powagą się cieszył.

Ok. 67 (lub 66) roku Paweł poniósł śmierć męczeńską. Według bardzo starożytnego podania św. Paweł miał ponieść śmierć od miecza (jako obywatel rzymski). Nie jest znany dzień jego śmierci, za to dobrze zachowano w pamięci miejsce jego męczeństwa:
 Aquae Salviae za Bramą Ostyjską w Rzymie. Ciało Męczennika złożono najpierw w posiadłości św. Lucyny przy drodze Ostyjskiej. W roku 284 za czasów prześladowania, wznieconego przez cesarza Waleriana, przeniesiono relikwie Apostoła do katakumb, zwanych dzisiaj katakumbami św. Sebastiana przy drodze Apijskiej. Być może na krótki czas spoczęły tu także relikwie św. Piotra. Po edykcie cesarza Konstantyna Wielkiego (313) ciało św. Piotra przeniesiono do Watykanu, a ciało św. Pawła na miejsce jego męczeństwa, gdzie cesarz wystawił ku jego czci bazylikę pod wezwaniem św. Pawła.
Z pism apokryficznych o św. Pawle można wymienić:
 Nauczanie Pawła o zabarwieniu gnostyckim. Dzieje Pawła w przekładzie koptyjskim odnalazł i opublikował C. Schmidt w roku 1905. Autor opisuje w nim wydarzenie znane z Dziejów Apostolskich, dołącza na pół fantastyczne dzieje św. Tekli oraz apokryficzną korespondencję św. Pawła z Koryntianami, wreszcie opis męczeństwa Apostoła. Według Tertuliana dzieje te napisał pewien kapłan z Małej Azji około roku 160-170. Autor za podszywanie się pod imię Apostoła został kanonicznie ukarany. Apokalipsa św. Pawła to opis podróży Pawła pod przewodnictwem anioła w zaświaty. Opisuje spotkanie w niebie z osobami, znanymi z Pisma świętego Starego i Nowego Przymierza, oraz w piekle - z osobami przewrotnymi. Dzieło to odnalazł Konstantyn Tischendorf w roku 1843 na Górze Synaj w tamtejszym klasztorze prawosławnym. Wreszcie dużą wrzawę wywołał kiedyś spór oKorespondencję św. Pawła z Seneką. Nawet św. Hieronim i św. Augustyn błędnie opowiedzieli się za autentycznością tego dzieła.

Paweł jest autorem 13 listów do gmin chrześcijańskich, włączonych do ksiąg Nowego Testamentu. Jest patronem licznych zakonów, Awinionu, Berlina, Biecza, Frankfurtu nad Menem, Poznania, Rygi, Rzymu, Saragossy oraz marynarzy, powroźników, tkaczy.

W czasie pontyfikatu papieża Benedykta XVI Kościół obchodził Rok św. Pawła w związku z jubileuszem 2000 lat od narodzin Apostoła Narodów (2008-2009).

W ikonografii
 przedstawiany jest w długiej tunice i płaszczu. Jego atrybutami są: baranek, koń, kość słoniowa, miecz.

 

Zegar

Dzisiaj jest

czwartek,
19 października 2017

(292. dzień roku)

Święta

Czwartek, XXVIII Tydzień zwykły Rok A, I Dzień powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Sonda



Licznik

Liczba wyświetleń:
1102205